Miła zima

  • Buenos Aires, sobota, marzec, w domu plucha i chłód, a tutaj 26 stopni i słoneczko. Wszyscy mieszkańcy północnej półkuli chętnie by się tu pewnie teraz znaleźli. Całe szczęście, że nie starczy miejsc w samolotach, bo taka nagła migracja zakłóciłaby niechybnie tor ziemskiej orbity, powodując jeszcze większe kłopoty dla ludzkości.
  • Osobliwe miasto: setki ludzi na skwerkach i placach wykonują street dance, ale taki jakiś inny. Robią to w parach różnopłciowych, w rytm melodii wygrywanych na akordeonach, gitarach, skrzypkach i czym tam jeszcze. Miejscowi mówią na to: “tango”.
  • w poniedziałek na Estadio Alberto Jacinto Armando mecz Boca Juniors – Union Santa Fe, w siódmej kolejce tutejszej Ekstraklasy. Chciałem jechać rano dalej, ale może poczekam do wtorku i wybiorę się na stadion? 

     

Odbijamy (od brzegu, oczywiście)

  • Na początek proszę Czytelników, żeby zechcieli zajrzeć do rozdziałów “O co chodzi?” oraz “Szlakiem Magellana” w menu po lewej stronie i zorientować się co do mojego zamysłu. Dziękuję za cierpliwość.
  • Pamiętajcie też, proszę, żeby podczas naszej wspólnej podróży zaglądać do mapy: https://www.google.com/maps/d/edit?mid=zJeZSIwd6jIY.kZzmlpXj7TmA&usp=sharing
  • Według planu odlatuję dziś z Gdańska linią Air Berlin, aby przez stolicę Niemiec i Madryt znaleźć się jutro rano w Buenos Aires (lot Madryt-Buenos hiszpańską Iberią)
  •  Żeby przyśpieszyć przeglądanie bloga, zdjęć będę zamieszczał niewiele, a selfików – wcale